{"id":7238,"date":"2013-07-09T07:01:00","date_gmt":"2013-07-09T07:01:00","guid":{"rendered":"http:\/\/marywplecaku.pl\/2013\/07\/wspomnienia-cz-ii-ucieczka-z-rangunu.html"},"modified":"2016-12-26T00:20:17","modified_gmt":"2016-12-26T00:20:17","slug":"wspomnienia-cz-ii-ucieczka-z-rangunu","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/marywplecaku.pl\/2013\/07\/wspomnienia-cz-ii-ucieczka-z-rangunu.html","title":{"rendered":"Wspomnienia cz II – ucieczka z Rangunu"},"content":{"rendered":"
Zdarza si\u0119 nam spa\u0107 w hotelach, w kt\u00f3rych nadej\u015bcie poranka witamy z wyj\u0105tkow\u0105 rado\u015bci\u0105, jak d\u0142ugo wyczekiwanego starego przyjaciela. Nasz hotel w chi\u0144skiej dzielnicy Rangunu do takich nale\u017ca\u0142.<\/p>\n
Byli\u015bmy w Azji ju\u017c 5 dni, ale nasz biologiczny zegar jeszcze lekko szwankowa\u0142. Znaczy tyle, \u017ce chodzili\u015bmy spa\u0107 raczej p\u00f3\u017ano i wstawali\u015bmy r\u00f3wnie\u017c raczej p\u00f3\u017ano. Ale nie tym razem. W Rangun wstali\u015bmy wyj\u0105tkowo wcze\u015bnie. Nawet s\u0142o\u0144ce nie musia\u0142o nas budzi\u0107. Zreszt\u0105 nie by\u0142oby to mo\u017cliwe – nasz pok\u00f3j nie mia\u0142 okna. Marysia wybieg\u0142a, kiedy tylko us\u0142ysza\u0142a g\u0142os Teji. Dziewczyny podczas snu mocno za sob\u0105 zat\u0119skni\u0142y, wi\u0119c zacz\u0119\u0142a si\u0119 bieganina po r\u00f3\u017cowym hotelowym korytarzu (dopiero teraz dostrzegli\u015bmy jego uroczy kolor).<\/p>\n
My za\u015b szykowali\u015bmy si\u0119 do wdro\u017cenia w \u017cycie obmy\u015blanego noc wcze\u015bniej planu. W\u0142a\u015bnie, nie wspomina\u0142am, \u017ce nocna przechadzka po Rangunie natchn\u0119\u0142a nas do stworzenia nowego planu, kt\u00f3ry zmieni\u0142 pierwotny plan. Szybko, przyznacie.<\/p>\n
\nWyszli\u015bmy na \u015bniadanie. W dzielnicy oddalonej od turystycznych\u00a0atrakcji byli\u015bmy jedynymi farangami.<\/p>\n<\/blockquote>\n
Jednak zanim do planu przejd\u0119, przedstawi\u0119 wreszcie nasz\u0105 ekip\u0119. Dob\u00f3r towarzystwa na podobne wyjazdy to temat wa\u017cny i zas\u0142uguj\u0105cy na osobny w\u0105tek. Zw\u0142aszcza kiedy podr\u00f3\u017cujemy z dzieckiem, bo to zmienia podr\u00f3\u017cnicze \u017cycie ca\u0142ej ekipy. Oczywi\u015bcie na lepsze.<\/p>\n
Tak wi\u0119c dodatkowo Mary mia\u0142a do dyspozycji dw\u00f3ch w\u00f3jk\u00f3w i jedn\u0105 cioci\u0119:<\/p>\n
\n
- Maru\u015b zwany Bydlaczkiem. Stary dobry przyjaciel, z kt\u00f3rym konie mo\u017cna kra\u015b\u0107. To najlepsze towarzystwo na takie podr\u00f3\u017ce. Wiele razy zdarza\u0142o nam si\u0119 wzdycha\u0107 „ech, gdyby Maru\u015b by\u0142 teraz z nami…”, za\u015b on zawsze chcia\u0142 sprawdzi\u0107 jak to jest zapu\u015bci\u0107 si\u0119 „na koniec \u015bwiata”. Maru\u015b do\u0142\u0105czy\u0142 do nas tylko na 3 tygodnie, by potem urwa\u0107 si\u0119 i wr\u00f3ci\u0107 do swojej rodzinki, m.in. ma\u0142ego Precelka. Pisz\u0119 o tym, bo dobrze mie\u0107 w ekipie innych rodzic\u00f3w. Po pierwsze zrozumienie, po drugie pomoc bez zb\u0119dnych s\u0142\u00f3w.<\/li>\n
- B\u0142a\u017cej z King\u0105 do\u0142\u0105czyli do nas, bo ujrzeli znak. Babcia podrzuci\u0142a B\u0142a\u017cejowi gazet\u0119 z du\u017cym opracowaniem o Birmie. Gazeta troch\u0119 przele\u017ca\u0142a, a\u017c wreszcie zebra\u0142 si\u0119 do czytania. Kilka chwil po tym siad\u0142 do komputera by wygooglowa\u0107 wi\u0119cej o Birmie, a kilka chwil po tym odebra\u0142 telefon od d\u0142ugo nie s\u0142yszanego znajomego, kt\u00f3ry na dzie\u0144 dobry rzek\u0142 „Jedziemy do Birmy, jedziesz z nami?”. To byli\u015bmy my. Jego natychmiastowa odpowied\u017a „Jad\u0119” zaskoczy\u0142a nas r\u00f3wnie bardzo, jak jego zaskoczy\u0142o nasze pytanie.<\/li>\n<\/ul>\n
Po tej dygresji wr\u00f3\u0107my do planu. Postanowili\u015bmy jak najszybciej wyjecha\u0107 z Rangun – na p\u00f3\u0142noc, nad jezioro Inle. Jak najszybciej znaczy jeszcze dzisiaj, nocnym autobusem. Poniewa\u017c Maru\u015b mia\u0142 wyjecha\u0107 wcze\u015bniej, zale\u017ca\u0142o nam by zobaczy\u0142 ciekawsze miejsca ni\u017c Rangun. A my i tak mieli\u015bmy tu jeszcze wr\u00f3ci\u0107.<\/p>\n
Wyszli\u015bmy na \u015bniadanie. W dzielnicy oddalonej od turystycznych\u00a0atrakcji byli\u015bmy jedynymi farangami (biali). Jeden \u0142ysy, drugi w dredach, wszyscy bladzi, a do tego ma\u0142e bia\u0142e dziecko. U\u015bmiechy i szepty niemal przykleja\u0142y si\u0119 do nas. Rangun okaza\u0142 typowym azjatyckim miastem. Zapracowanym, raczej brudnym, raczej biednym, \u015brednio ha\u0142a\u015bliwym. Po \u015bniadaniu dw\u00f3jka z nas mia\u0142a wyruszy\u0107 na dworzec autobusowy zakupi\u0107 bilety nad Inle, a pozostali ruszyli w miasto. Upa\u0142 by\u0142 straszny. Zapakowali\u015bmy Marysi\u0119 do w\u00f3zka i przed siebie, skok, podskok, przeskok, g\u00f3ra, d\u00f3\u0142… Marysia nie mia\u0142a nic przeciwko warunkom panuj\u0105cym na tzn. chodniku, ale w\u00f3zek mia\u0142. Nie zd\u0105\u017cyli\u015bmy dojecha\u0107 do kolejnej przecznicy, gdy nagle trach! No i by\u0142o po w\u00f3zku. Rama p\u0119k\u0142a jak ga\u0142\u0105zka. To apropos decyzji „w\u00f3zek, czy nosid\u0142o?<\/a>„. Warto dobrze rozwa\u017cy\u0107 ten temat. A od tamtego czasu w kwestii warunk\u00f3w drogowych na pewno nic si\u0119 nie zmieni\u0142o.<\/p>\n
Wracali\u015bmy do hotelu, by odstawi\u0107 kup\u0119 z\u0142omu. I dzi\u0119ki temu trafili\u015bmy na ch\u0142opak\u00f3w, kt\u00f3rzy zawr\u00f3cili z drogi na dworzec i zacz\u0119li nas szuka\u0107. A odnalezienie si\u0119 w Birmie nie jest \u0142atwe – w\u00f3wczas niebirma\u0144skie kom\u00f3rki w Birmie nie dzia\u0142a\u0142y. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce podr\u00f3\u017c na dworzec to ponad godzina jazdy w jedn\u0105 stron\u0119 i sporo kasy. Nie by\u0142 wi\u0119c sensu zalicza\u0107 tej drogi dwa razy. Wr\u00f3cili, by zabra\u0107 ca\u0142\u0105 ekip\u0119 i baga\u017ce. Wpakowali\u015bmy si\u0119 do wehiku\u0142\u00f3w, zwanych w Birmie taks\u00f3wkami – bez resor\u00f3w, czasami bez szyby lub z co najmniej jedn\u0105 p\u0119kni\u0119t\u0105, drzwi si\u0119 nie domykaj\u0105, siedzenia rozprute… Rzeczywi\u015bcie podr\u00f3\u017c zaj\u0119\u0142a sporo czasu. Marysia zwini\u0119ta w k\u0142\u0119bek zaliczy\u0142a po\u0142udniow\u0105 drzemk\u0119. Ci\u0105g\u0142y korek, zapach spalin, a \u017car leje si\u0119 z nieba. Za\u015b dworzec w Rangun to ma\u0142e autobusowe miasteczko. Jechali\u015bmy osobnymi taks\u00f3wkami i teraz nie mogli\u015bmy si\u0119 odnale\u017a\u0107 – ka\u017cdy taks\u00f3wkarz zatrzyma\u0142 si\u0119 w innym miejscu, ka\u017cdy przechodzie\u0144 wskazywa\u0142 inny kierunek, telefony nie dzia\u0142aj\u0105, wsz\u0119dzie t\u0142umy ludzi. Kiedy wreszcie si\u0119 odnale\u017ali\u015bmy i dotarli\u015bmy w odpowiednie miejsce dworca, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce czeka nas… kolejna dzisiaj zmiana planu.<\/p>\n